Kilka lat temu postanowiłem, że będę prowadził bloga. A konkretnie kilka blogów. 🙂 Jak to z większością mocnych postanowień bywa, to postanowienie było bardzo konkretnie umieszczone w czasie – kiedyś. Ktoś mądry powiedział, że kiedyś – znaczy nigdy. I faktycznie, po kilku latach, nie było widać nawet początku realizacji tego planu.

I pewnie ten stan rzeczy trwałby sobie tak bez zmian do dzisiaj, gdyby nie fakt, że zmieniłem pracę. Przy okazji jakiegoś lunchu z moim nowym przełożonym, usłyszałem historię o jego znajomym, który pracując w dużej korporacji, na wysokim stanowisku, od jakiegoś czasu, równolegle prowadził bloga. Szło mu na tyle dobrze, że zdecydował się odejść od pracy na etacie i zająć się tylko swoim hobby, przy okazji zarabiając tym na życie. Brzmi jak bajka? Dla mnie też to było bajką do czasu, gdy kilka miesięcy później, zupełnym przypadkiem trafiłem na bloga o którym rozmawiałem z moim przełożonym. Okazało się, że jest naprawdę fajnie prowadzony, gromadzi olbrzymią liczbę czytelników, a tematy w nim poruszane są na tyle ciekawe, że zacząłem tam regularnie zaglądać i czytam go do dzisiaj.

Znając historię tego człowieka, postanowiłem spróbować i ja. Z racji mojego technicznego doświadczenia, postawienie samej platformy, nie było problemem. Już za kilka dni miałem działający blog na WordPressie, wybrany template (skórkę) i zainstalowane wszystkie potrzebne wtyczki. Gorzej było z napisaniem pierwszego artykułu. To była droga przez mękę. Temat wybierałem ze dwa tygodnie, a artykuł pisałem kolejny tydzień. W końcu się udało. Z duszą na ramieniu opublikowałem go. Po publikacji miałem wrażenie, że wszyscy znajomi o tym wiedzą i patrzą na mnie jak na chorego psychicznie. 🙂 Zdecydowanie miałem opór przed odkrywaniem moich poglądów przed innymi. Mimo wszystko postanowiłem napisać kilka artykułów, żeby sprawdzić czy przypadkiem moje podejście się nie zmieni… Na szczęście się zmieniło. 🙂

Dzisiaj, po kilku miesiącach prowadzenia bloga i fanpage’a na FB postanowiłem podzielić się z Wami kilkoma moimi obserwacjami. Dzięki temu, być może, kilka osób które ma podobne opory jak ja kilka miesięcy temu, zrozumie że to całkiem normalne i mimo wszystko warto spróbować prowadzić własną stronę.

 

  • Tematy i powody do napisania artykułów są wszędzie

 

Przed napisaniem pierwszego artykułu, miałem problem ze znalezieniem odpowiedniego tematu. Miałem wrażenie, że wszystko o czym mogę napisać, jest tak oczywiste dla wszystkich, że nie ma sensu spędzać nad tym ani chwili. Okazało się, że wcale tak nie jest i znajdują się ludzie, dla których to co napisałem było nowe i interesujące. Po zrobieniu kilku wpisów, okazało się że inspirację można znaleźć niemalże wszędzie – w sklepie, w pracy, w drodze do niej, słuchając o czym mówią ludzie. Pisanie bloga otwiera oczy i uszy na ciekawe zagadnienia.

 

  • Znajomi reagują lepiej niż się spodziewasz

 

Tak, jak napisałem na wstępie – po opublikowaniu pierwszego wpisu spodziewałem się fali negatywnych i złośliwych komentarzy. Nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie. Znajomi zareagowali bardzo pozytywnie. Zamiast spodziewanych złośliwości, dostałem kilka bardzo cennych uwag od osób, które miały już pewne doświadczenia w prowadzeniu bloga i tworzeniu stron. To naprawdę miłe zaskoczenie. 🙂

 

  • Największym wyzwaniem jest zdobyć zaangażowanie czytelników / fanów

 

Brak komentarzy czy odpowiedzi od czytelników / fanów na FB, był dla mnie największą przeszkodą w pisaniu więcej. Po prostu nie wiedziałem dlaczego czytelnicy / fani tak mało komentują moich artykułów ani nie zapisują się na newsletter. Zastanawiałem się czy wynika to ze słabych treści, czy czegoś innego. Dzisiaj, po dosłownie kilku miesiącach wiem, że potrzeba przede wszystkim dobrych treści oraz czasu. Statystyki mówią, że blog zyskuje szersze grono odbiorców (poza znajomymi i rodziną) po ponad 3 miesiącach regularnego pisania. Obserwując zmiany, mogę to potwierdzić.

 

  • Regularne publikowanie artykułów na FB zwiększa zaangażowanie

 

Na początku prowadzenia fanpage na Facebooku, gdy publikowałem jeden post na kilka dni, zasięg oraz zaangażowanie (komentarze, udostępnienia) było niemal zerowe. Od miesiąca staram się publikować minimum 3 wpisy dziennie. Rezultaty możesz ocenić na poniższym wykresie ze statystykami. W mojej ocenie, zdecydowanie warto regularnie dodawać wpisy na FB.

 stats

 

 

 

  • Konkursy niekoniecznie muszą przyczynić się do wzrostu popularności twojej strony 

 

Po około miesiącu prowadzenia strony, postanowiłem, że zorganizuję konkurs. Kupiłem nagrody, przygotowałem zasady konkursu, opublikowałem go i… udział w konkursie wzięła jedna osoba. Zupełnie mnie to zaskoczyło.

Tym bardziej, że miałem wrażenie, że konkurs, jest najprostszą metodą do zdobycia fanów na stronie. Od tej pory, wiem że nie tędy droga. 🙂 

Na ten moment nie wiem dlaczego mój konkurs nie zadziałał. Spróbuję się tego dowiedzieć kiedyś przy okazji rozmowy z jakimś specjalistą od FB.

 

 

Podsumowanie

 

To tyle z moich najważniejszych przemyśleń z tego pierwszego okresu.

Co będzie następne? Z pewnością będę pisał więcej i stale angażował się na FB. Będę również chciał spróbować nowych form publikacji artykułów – wideo (kolejna bariera do przełamania się :)) oraz audio (podcast, webinar), myślę również o zrobieniu kilku testów sprzętu komputerowego (np. nowy Macbook oraz Apple watch) oraz niezliczonej liczbie innych pomysłów na rozwój tego bloga. Zobaczymy co przyniesie przyszłość…

 

Jeśli masz jakieś pytania, lub potrzebujesz wsparcia, pisz do mnie śmiało. Zarówno przez formularz kontaktowy, jak i przez wiadomości na FB – z przyjemnością pomogę. 🙂

 

(Visited 200 time, 1 visit today)