Zatrudnić nieodpowiedniego rekrutera do rekrutacji, to błąd na który żadna z szanujących się firm nie może sobie pozwolić. Szczególnie w czasach, gdy konkurencja pomiędzy pracodawcami jest olbrzymia i każdy kandydat jest na wagę złota.

Większość pracowników HR ma świadomość tego jak ważna jest dobra opinia pracodawcy na rynku. I tego, że najskuteczniej opinię budują pracownicy. Zarówno obecni, byli jak i ci niedoszli.

Jakiś czas temu napisał do mnie Adam, opisując sytuację, jaka go spotkała. Podejście kobiety, która go dzwoniła było co najmniej dziwne od samego początku, żeby nie powiedzieć irytujące. Po kilkukrotnym przeczytaniu jego e-maila i próbie zrozumienia tego co kierowało osobą, która zadzwoniła do Adama, postanowiłem się z Wami podzielić jego treścią (oczywiście za zgodą autora).

 

„Czytałem ostatni na blogu kariera IT wpis o CV i o sytuacjach nieprzyjemnych spowodowanych przez samych rekrutowanych. Jednak zdarzyło mi się, że także rekruterzy wydają się być niezbyt kompetentnymi w pewnych kwestiach. Najgorsze , że nie ma reguły, czy to rekruter w dosyć znanej, dużej i prestiżowej z punktu widzenia kandydatów firmie, czy niekoniecznie. Miałem przed chwilą telefon z ….aaaa no z XXX.

Fajne stanowisko, fajne widełki. Zaproszenie na rozmowę. Wspomniałem Pani rekruter, że niestety godzina 10:30 niezależnie w jakim dniu roboczym jest godziną dość trudną do wynegocjowania ( pracuje obecnie) z moim szefem – tym bardziej , że jednak nie chciałbym na obecnym etapie tej rekrutacji informować go, że ‚odchodzę’.

Zaproponowałem, że jeśli jestem przed rozmową z szefem, to ten termin musi być przeze mnie potwierdzony. Pierwsze obruszenie dzwoniącej… Druga mój argument o konieczności takiego rozwiązania to wskazanie, że nie biorę udziału tylko w tym procesie rekrutacyjnym. Wszak nie chciałbym palić za sobą mostów w żadnej z firm, nawet tych, z którymi z wszelakich przyczyn nie nawiąże obecnie współpracy – kwestia lojalności wobec każdego. I tu pada odpowiedź ze słuchawki

– Panie Adamie – PROSZĘ JUŻ NIE KRĘCIĆ, DOBRZE? na którą godzinę Pana umówić na spotkanie?

Od tej pory zacząłem, już podświadomie chyba, wplatać swoje zdania w słowa Pani. Wiem, że może to głupie, ale tak jak na początku rozmowy pomyślałem sobie gdzieś tam z tyłu głowy „kurcze, w końcu jakaś poważna firma zaprasza”, tak końcówka przyprawiła mnie o mdłości. Mam chęć zrezygnować z rekrutacji pomimo szans na dobre stanowisko – tylko kurcze skoro na samym początku ktoś mi zarzuca nieszczerość?… Może to głupie, ale mając na uwadze, że nie startuje na sprzątaczkę ( z całym szacunkiem) mam świadomość swoich umiejętności, swojej drogi rozwoju nie chcę od razu startować z pozycji ‚spod miotły’. Między innymi przecież dlatego szukam usilnie czegoś innego…

Co o tym sądzisz?”

 

W mojej ocenie, rekruter – niezależnie od tego czy jest to osoba wynajęta do znalezienia odpowiedniego pracownika, czy pracownik działu HR, nie może wywoływać  negatywnych emocji w trakcie procesu rekrutacji. 

Pierwszy kontakt i pierwsze wrażenie na długo malują obraz firmy w oczach potencjalnego pracownika. To, czy firma będzie się kojarzyła z nowoczesną, pełną przyjaznych ludzi i otwartą na nowe, czy skostniałą machiną ze zgnuśniałymi paniami z administracji, zależy między innymi od obsługi procesu rekrutacji przez rekrutera.

W momencie, gdy pierwszy kontakt jest do niczego, bardzo często niedoszli pracownicy dzielą się między sobą wrażeniami. Skutkiem tego, część z nich rezygnuje z udziału w rekrutacji. Sam odradziłem kilku osobom start do firm, które w mojej ocenie prowadziły proces rekrutacji w sposób daleki od profesjonalnego.

Wracając do Adama i jego dylematu czy powinien kontynuować rozmowy z tą firmą, byłem bardzo ciekaw czy ta duża, znana firma pozwala sobie na zlecanie poszukiwań pracowników amatorom. W trakcie rozmowy z nim, dowiedziałem się, że to był pracownik działu HR tej firmy, a nie zewnętrzny rekruter. 

Mocno mnie to zaskoczyło, bo pracownicy działu HR powinni być świadomi tego jaką rolę odgrywa pierwszy kontakt i tego, że są pierwszymi osobami, które spotyka się nawiązując współpracę z daną firmą. I to dzięki nim kandydat albo będzie czekał z niecierpliwością na kolejny etap rekrutacji, albo wycofa się po pierwszym spotkaniu.

W trakcie trwania kariery, pracownicy HR mogą być olbrzymią pomocą w rozwiązywaniu różnych problemów i w związku z tym powinny być osobami „zaufania publicznego” – pomocnymi, obiektywnymi i rozwiązującymi problemy, a nie wietrzącymi od progu podstęp.

Biorąc pod uwagę powyższe, pozwoliłem sobie zasugerować Adamowi rezygnację z udziału w rekrutacji do tej firmy.

Gdyby zamiast pracownika HR, w podobny sposób potraktował Adama rekruter zewnętrzny, namawiałbym go, aby wziął udział w procesie rekrutacji i podzielił się z pracodawcą informacją zwrotną na temat jakości obsługi rekrutacji przez tę osobę. 

 

Mam nadzieję, że kolejne telefony z ofertami pracy dla Adama będą czystą przyjemnością i zakończą się znalezieniem idealnej pracy, czego mu serdecznie życzę 🙂

 

 

 

(Visited 399 time, 1 visit today)