Długi weekend dobiega końca. Czas zabawy, rozrywki i rozluźnienia również. Czas wracać do domu. Być może nawet czytasz ten tekst wracając ze swojego wyjazdu i masz jeszcze przed oczami wspomnienia z ostatnich kilku dni… 🙂

Ale nie dla wszystkich ten czas jest taki przyjemny. Są ludzie, dla których zmniejszony ruch w internecie spowodowany świętami czy długim weekendem, to powód do zmartwienia. Mówię o wszystkich, którzy żyją dzięki temu co się dzieje w internecie. Żyją nie tylko w sensie finansowym, ale też potrzebują tej wirtualnej rzeczywistości z wielu innych powodów. 

Prawdopodobnie również Ty doświadczyłeś sytuacji gdy wrzuciłeś na Facebooka jakieś ciekawe, kontrowersyjne zdjęcie i lajki pojawiały się jeden za drugim, a komentarze znajomych nakręcały dyskusję. I to ciągłe odświeżanie strony, żeby zobaczyć czy pojawiło się coś nowego… 🙂

Albo inna sytuacja: wrzucasz podobny materiał jak wcześniej, a tutaj żadnej reakcji. Zero. Nawet jednego malutkiego komentarzyka, czy lajka. Sprawdzasz czy materiał na pewno został opublikowany. Na telefonie siostry widać, u żony również, a tutaj nic się nie dzieje… Niby nic strasznego się nie stało, ale chodzisz jak struty przez resztę dnia.

 

Zupełnie jakby liczba lajków wyznaczała wartość człowieka…

A teraz wyobraź sobie sytuację, gdy ktoś robi coś więcej niż śmieszne zdjęcie – prowadzi blog, stronę na FB i spędza cały wolny czas na zbieraniu materiałów, przygotowaniu zdjęć, wpisów na bloga dla swoich czytelników. Niby nikt go nie zmusza, ale on / ona chce, bo ma taką potrzebę, żeby dzielić się swoim doświadczeniami, wiedzą i myślami z innymi. Są tacy ludzie, którzy są w stanie eksplodować jak się tym z kimś nie podzielą 🙂

Kilka dni zbierania materiałów, pisanie artykułu, robienie zdjęć, korekta, druga korekta, publikacja i… nic.

 

Tylko dlaczego???

Setki myśli w głowie. Czy materiały są do dupy? A może pora publikacji zła? A może język, którym artykuł został napisany, jest nieczytelny? A może w tekście powinno być więcej  kotków i cycków? 🙂

W przypadku osób początkujących, gdzie zaangażowanie emocjonalne jest największe, brak reakcji czytelników, jest najbardziej dotkliwy. W momencie, gdy zdobędzie się trochę doświadczenia, jest to oczywiste, że wpływ na ilość komentarzy pod nowym artykułem, czy ilość lajków na FB, może mieć mnóstwo czynników takich jak pogoda, pora dnia, ważne wydarzenia w kraju czy na przykład popularny mecz w telewizji. Wraz z doświadczeniem nabywa się również wyczucia kiedy co publikować.

 

Do czego te wszystkie lajki i udostępnienia?

Wracając do tematu tego wpisu i odpowiadając najkrócej jak się da – są one potrzebne do potwierdzenia, że to co robimy ma sens I podoba się Tobie. Pamiętasz artykuł o informacji zwrotnej? Komentarz, wciśnięcie „Lubię to” czy udostępnienie jest formą udzielenia komuś informacji zwrotnej, której przekaz mówi „Podoba mi się i chcę więcej takich rzeczy.” W przypadku treści udostępnianych bezpłatnie, „Lubię to”, czy komentarz są formą zapłaty dla autora za jego wysiłek i docenieniem  jego pracy.

 

Jeśli zatem znajdziesz coś w internecie, co wzbudziło Twoje zainteresowanie, spodobało Ci się, daj znać, że chcesz więcej tego typu treści, naciskając „Lubię to”. Jeśli masz jakieś przemyślenia, nie wahaj się podzielić z autorem, bo jest to dla niego ważne. 🙂

 

 

 

(Visited 412 time, 1 visit today)